Koniec
Już mnie to nie obchodzi
Teraz zapominam już o wszystkim
Powtarzam słowa w uszach brzęczące
Znajome głosy
Przyjaciele moi, których obraz się rozmazał
Teraz to już nie ja
Nie moje imię
Nie moje życie
Nie moja rodzina
Nie moja krew znajoma
Nie moi bracia
Teraz to tylko słowa
Puste, mówią do mnie o rzeczach cudzych, wyrywki które ktoś niedopowiedział kiedyś, teraz nie ma na to czasu
Są jednak tak cudze
Do kogo należą?
W chmurach nikogo nie ma
Wszyscy pospadali
Wszyscy utonęli może już
Tylko ja, w świecie metalowym
Ciało moje się już rozleciało,
Oczy tylko zostały,
Żeby patrzeć, patrzeć do końca
Jak świat się kończy
Jak toczy się pod kres istnienia
Punkt rozumienia
Człowieka już nie będzie
Nikt nie będzie więcej się zastanawiał
Mózg rozwijał
Bo nie potrzebny mu już będzie!
Nie będzie się więcej człowiek bezradnie przejmować nad przyszłością krótką
Śmieszną teraz się wydaje
Tak... Daleką, bezznaczeniową dla mnie
A jednak była
Żyła jakiś czas i się skończyła kiedyś też
Teraz już jej nie ma
Nikt jej nie będzie wspominał
Tylko ja
Tylko ja spadam by patrzeć
Jak mój świat metaliczny się wali
Pod ciężarem powietrza które niesie mnie w dół z wielką siłą
Czy to już koniec?
Ile czasu już tu jestem?
Jak mam sobie odpowiedzieć?
Kiedy jestem sam
Ciężko jest być samemu
Ciężko
A pożar nie tuchnie
Nie cichnie syrena wyjąca, we wszystkie cztery strony
Nie przestają padać odłamki skaliste
Gdzieś nade mną
Już nie widać dokładnie osiedli moich
Zielenisk znajomych, stawów parkowych, ulic granatowych potrzaskanych, pełno w nich dziur ponastawianych, w drzewach, w domach , w szkołach a najwięcej ich było w ludziach.
Tylko cienie od nich gdzieś padają na chmurach jak projekcja bardzo starego filmu, patrzę właśnie jak się matki z dziećmi pod rękoma dziwnie patrzą nie wiadomo wcale gdzie, płakać zaczynają, a dzieci we łzach z nich samych śmiać się zaczynają.
Bezkońcowy smutny film nie jest ciekawy wcale
Ale kto wysłucha, kto potwierdzi, kto pocieszy? Starej maszynie
Nikt już nie poklepie po ramieniu
Nie powie, pali się, ratuj się kto może!...
Tak znajome te słowa a tak cudze teraz się wydają
Samemu ciężko robić jest cokolwiek
Ręce zdobione dziurkami odleciały juz gdzieś daleko, opadają
Skała przewraca się za skałą, jak zrujnowane domino w kształt się formują
Wielkie tworzenia stare
Kiedy powstały, kiedy zdążyły?
Teraz już nie ważne.
Nie ważne bo koniec ich właśnie spotyka.
Niebo moje kochane. Ukochane moje z obrazków ułożone!
Ile to ja razy marzyłem aby zbliżyć się troszkę, przyjrzeć się mocarstwu błękitnemu!
Teraz już zasypiam
Zasypiam jak nic,
Żelastwa na kopalni szczycie,
Znalazły swoje miejsce ,
Metalowe nieszczęście i samotność
Teraz usną, pierwszy raz poczują
Marzenia snu smak
Metalowe oczy nareszcie uciszą
Światła źródło
Pogrąża się w ciemnościach spokoju
Myśli
Duszy która z metalu zrobiona była
Może następnym razem
Co innego ów żelastwo spotka
I bladość pokryje jego dłonie
Które przedtem łagodności nie znały wcale
Łagodności smak...
Upiększy każdy kawałek przed tem roztłoczony niesprawiedliwie
Dokładnie wyszlifuje każdy zakątek poszarpany, każdy szorstki
Złoży w całość
Jednorodnie złączy mazią pachnącą
Krwią nasączy
I na czas dalni odłoży
Wtedy ów żelastwo na nowo się odrodzi
Nowe życie zazna
Poczuje pierwotnie
Więc patrzę tak na te historie codzienne
I myślę znów bezpowrotnie i beznadziejnie:
Coś się nie składa porządnie
Bo po co niby, stal stawać się ma żywą materią?
...Bez duszy, bez uczuć,
Żyć można wiecznie, bez trosk bez grzechów...
Tylko że myśli w kółko by się tylko powtarzały bez końca, bez początku, na zawsze!...
Bo owe życie bez śmierci nie ma sensu żadnego
Bez progresu
Bez problemów
Tylko że...
Smutnym to wszystko się wydaje
Bo gdy tylko serce żelastwo dostanie
To od razu samotność gorzką zazna
Bo nie ma nikogo
Nie ma, bo
Tak naprawdę nie ma nikogo wokoło
Pod słońcem...
W domu rodzinnym
Tylko pustka w sercu powstanie
A cóż za światło?
Gdzie szukać ratunku?
Czy tylko do śmierci jest się w stanie dążyć do upadku?
Nędzne to życie
Może być pełne cudów
Ale koniec bez końca jak zawsze nędznie się powtarzać będzie
Smutne
Okaleczone
Samotne
To właśnie to co widzę teraz
Jedynie oczami, które szukają tego końca świata metalicznego koniec.